|
Można z całą pewnością stwierdzić,
iż książki o Bazilu, autorstwa Cristphera Rowley'a to w 100% smocze opowieści.
Mamy tu do czynienia z bardzo oryginalnym podejściem do smoczej tematyki,
bowiem bohaterem książki wcale nie jest straszliwy gad zazdrośnie strzegący
swego skarbca. Smoki Rowley'a to raczej udomowione istoty, które zasadniczo
różnią się od swoich dzikich kuzynów rodem z legend. Na mocy pradawnego
przymierza pozwolono ogromnym jaszczurom żyć miedzy ludźmi, w zamian za
pomoc w walce wrogimi siłami. Tak powstały Smocze Legiony złożone ze smoków
bojowych i ich giermków. Uzbrojone w miecze odpowiednie ich rozmiarom, dzierżące
tarcze i okryte pancerzem gady są skuteczną broną przeciwko trollom i impom
hodowanym w laboratoriach nieprzyjaciela. Młody
giermek Relkin Sierota wraz ze swym podopiecznym i przyjacielem - smokiem
Bazilem zostają przyjęci do 109 szwadronu w nowo uformowanych legionach.
Po ciężkich walkach zostają przeniesieni do patrolowania dość spokojnego
pogranicza. Nie jest im jednak dane odpoczywać bowiem cały oddział zostaje
zaangażowany do morderczego pościgu za porywaczem, który uprowadził następczynię
tronu. Poszukiwania złoczyńcy wiodą wprost do serca złego imperium.
Treść książki nie zalicza się
może do elity prozy fantasy, ale czyta się ją dosyć przyjemnie zważywszy
na fakt, iż prezentuje ona smoki w zupełnie nowej roli. Już po pierwszych
rozdziałach przekonujemy się, że smoki-żołnierze to sympatyczne stworzenia
obdarzone nawet poczuciem humoru.
Z początku wydaje się właśnie jokoby "Bazil Złamany Ogon" był
pozycją z gatunku fantasy humorystycznej (dalekiej jednak od prachetowskiej),
wnet okazuje się, że jest to pełnokrwista powieść pełna intryg, heroicznych
wyczynów i magii. Jest też wątek miłosny. Lektura trzyma w napięciu do samego
końca. Jedynym znaczącym mankamentem jest brak określenia, kto właściwie
jest głównym bohaterem tej książki. Nie da się jednoznacznie wskazać czy
jest nim Bazil, giermek Relkin, czy tajemnicza Lessis. Ciekaw jestem, czy
pozostałe tomy cyklu będą równie ciekawe.
Marek Chądzyński
|
|