|
Jazon
i złote runo
mok
istnieje także jako element wielu mitów greckich. Przykładem na to może
być ten o Jazonie i złotym runie. Poniżej zaprezentowany jest w formie
opowiadania.
 siąże
Jazon z Jolkes przybył statkiem Argo do portu Kolchidy. Wyruszając na
tę wyprawę przyrzekł sobie, że nie wróci do ojczyzny bez złotego runa.
Albowiem tylko wtedy stryj Jazona, Pelias miał dotrzymać swej obietnicy
i zwrócić mu królestwo Jolkos, które przedtem skradł jego ojcu, królowi
Ajzonowi.
Władca
Kolchidy - Ajetes, surowo popatrzył na młodego księcia.
-
Muszę cię przestrzec, że wielu śmiałków było tu przed tobą i żadnemu
z nich ten zamiar się nie powiódł. Smok, który strzeże złotego runa
zabił ich wszystkich. Ajates miał nadzieję, że Jazon ulęknie się jego
przestróg i jak wielu młodych wojowników, przybyłych wcześniej do miasta,
jego także ogarnie przerażenie na samą myśl o smoku.
-
Nie odczuwam strachu Wasza Wysokość - oświadczył dumnie książę - ja
i moi towarzysze Argonauci pokonaliśmy już wiele niebezpieczeństw, aby
dotrzeć do twojego kraju. Walczyliśmy z potężnymi olbrzymami, nawałnicami,
wiatrem i morzem. Nie ulękniemy się smoka. Król Ajetes był niezadowolony
z postawy młodego śmiałka, który był tak odważny i pewny siebie, że
mógł odnieść zwycięstwo tam gdzie inni zawiedli. Stary król nie chciał,
aby Jazon zdobył złote runo, będące talizmanem przynoszącym szczęście
Kolchidzie. Wiele lat wcześniej książę Fryksos przyleciał do miasta
na cudownym baranku. Było to prześliczne zwierzę pokryte złotym runem,
baran mówiący ludzkim głosem i latający w powietrzu. Fryksos złożył
go w ofierze Zeusowi, a jego skórę podarował Ajetesowi aby zawiesił
ją w świętym gaju. Złotego runa miał strzec smok. Nie chcąc dopuścić
do sukcesu Jazona, stary król całą noc snuł niecne plany.
-
Zażądam, aby wypełnił trzy warunki, które potwierdzą jego siłę i męstwo.
Są one niemożliwe do spełnienia. Jazon umrze zanim zdoła wypełnić pierwszy
z nich. W ten sposób uchronię złote runo - planował.
Królewska
córka, Medea, umiała czytać w myślach ojca. Zakochana w pięknym młodzieńcu,
postanowiła pomóc mu wypełnić zadania. Bez wahania pobiegła do komnaty
Jazona i wszystko opowiedziała. Ten, wzburzony gniewem od razu chciał
zabić Ajetesa.
-
Nie, Jazonie -uspokoiła go Medea -mam lepszy pomysł. Weź ten cudowny
balsam. Pomoże ci on w wykonaniu pierwszego zadania. Przy drugim zadaniu
użyjesz tego magicznego kamienia.
-
A jak spełnię trzeci warunek? -zapytał Jazon.
-
Pomoże ci twój Argonauta Orfeusz i jego lira, z której potrafi wydobywać
cudowne dźwięki. Nazajutrz Ajetes wezwał Jazona do sali tronowej gdzie
przedstawił mu swoje warunki.
-
Po pierwsze -rzekł -zaprzęgniesz do pługa perę byków ziejących ogniem
i zaorasz nimi cztery akry ziemi. Po drugie zasiejesz to pole smoczymi
zębami. Wyrosną z nich zastępy uzbrojonych mężów. Zabijesz ich wszystkich.
Po wypełnieniu tych zadań czeka cię trzecie, musisz pokonać smoka, który
strzeże świętego gaju.
Wkrótce
potem ogromny tłum zgromadził się na polu przed pałacem. Nikt prócz
Medei nie wierzył w zwycięstwo Jazona. Po chwili młody bohater wyszedł
ubrany w swoją najlepszą zbroję. Nikt nie wiedział, że posmarował ciało
cudownym balsamem. Wtedy ukazały się przerażające byki, zionące ogniem
z nozdrzy. Kopyta byków zrobione z białego, gorącego metalu uderzały
o ziemię wydobywając kłęby dymu. Buchające płomienie nie robiły Jazonowi
najmniejszej krzywdy, a on sam nie czuł ich żaru. Złapał je za rogi,
zgiął karki aby założyć jarzmo i zaprzągł je do pługa. Poskromione byki
spokojnie jak owieczki ciągnęły pług, a Jazon orał nimi pole. Tłum,
widząc to, wydał okrzyk zdumienia, a król Ajetes nie posiadał się ze
wściekłości.
-
Pozostaje jeszcze drugie zadanie do wykonania - pocieszał się.
Po
zaoraniu pola bohater zasiał na nim smocze zęby, z których wyrosły zastępy
zbrojnych mężów. Jazon rzucił na nich magiczny kamień. Stała się rzecz
dziwna, bowiem żołnierze zamiast ruszyć na księcia poczęli kłócić się
między sobą i wzajemnie oskarżać, kto rzucił kamieniem. Doszło między
nimi do wzajemnej walki. Po chwili wszyscy leżeli martwi. Ludzie klaskali,
watując z radości. Uciszyli się, kiedy Ajetes poderwał się i krzyknął:
-
Wystarczy na dziś. Wypełniłeś dwa zadania w ciągu jednego ranka. Musisz
odpocząć. Jazon protestował, jednak Ajetes postawił na swoim. Król postanowił,
że młody książę musi umrzeć i to przed nastaniem następnego dnia. Gdy
tylko wrócił do pałacu wezwał dowódcę straży i rozkazał mu zamordować
Jazona i Argonautów tej nocy. Medea, odczytując myśli ojca, pospieszyła
do księcia i opowiedziała o zamiarach ojca.
-
Dzisiaj musisz zdobyć złote runo. Jutro będzie za późno - przekonała
go. Jazon obudził Orfeusza i razem udali się do świętego gaju. Już z
daleka widzieli blask złotego runa. Wisiało na drzewie i jarzyło się
w ciemnościach złotą poświatą. Ogromny smok czuwał pod drzewem.
-
Jest zapewne najgroźniejszym smokiem na świecie - Jazon był pod wrażeniem
patrząc na jego gruby, kolczasty ogon i paszczę pełną ostrych zębów.
Orfeusz
potrącając struny liry zaczął śpiewać przepiękne pieśni. Smoczysko z
uwielbieniem wsłuchiwało się w dźwięki instrumentu. Muzyka była tak
przejmująco piękna, że ślepia smoka straciły swój zwykły dziki wyraz.
Pod wpływem śpiewu smok rozwarł swój wielki pysk i ziewnął. Po raz pierwszy
w życiu poczuł się senny. Zamknął oczy i osunął na ziemię pogrążając
w słodkim śnie.
-
Śpiewaj dalej Orfeuszu - szepnął Jazon, a sam w tym czasie pobiegł pospieszne
przez gaj i jednym zamachem miecza odciął głowę śpiącego potwora. Potem
wspiął się na drzewo i zabrał zeń błyszczące złote runo. Razem z Orfeuszem
schowali skórę do torby, aby złoty blask ich nie zdradził. Na statku
Argo czekała na nich Medea wraz z załogą gotową do rejsu. Odcumowawszy,
powiosłowali na pełne morze. Zwycięski Jzaon pozostawił rozgniewanego
króla Kolchidy samemu sobie, a sam po powrocie do Jolkos odzyskał władzę
w królestwie. Sprowadził z wygnania swego ojca Ajzona i osadził go na
tronie.
Źródło:
Mity i legendy Europy
|
|